Koncesja turystyczna nr 3 z dnia 5.11.1999r. wydane przez Wojewodę Kujawsko - Pomorskiego

Kościół Matki Boskiej się zapada…

„Oto złowroga wieść, lotem błyskawicy rozbiegła się wczoraj około godziny 4-tej po południu (Wielki Piątek 04.04.1909), poruszając do żywego mieszkańców miasta naszego. Równocześnie odezwały się sygnały alarmowe straży pożarnej. Ogromne tłumy pospieszyły na miejsce nieszczęścia, choć deszcz lał strumieniem.

Wkrótce, po straży pożarnej przywołano wojsko, które kordonem opasało z daleka cały kościół, nie dopuszczając nikogo w pobliże. W tym czasie z pomocą publiczności wyniesiono z kościoła wszelkie przybory i sprzęty. Najświętszy Sakrament wyniesiono do kościoła św. Mikołaja. Ławki i konfesjonały odwieziono wozami spedytorskimi do Ruiny, probostwo również opróżniono, pozostały marmurowe ołtarze, organy i dzwony.

Tuż przy środku lewej ściany kościoła, w miejscu, gdzie była boczna, zawsze zamknięta brama, widać było można od strony narożnika poprzedniego lub tylnego wielką jamę w ziemi, mającą objętości około 35 m3. W jamie tej znajduje się woda tylko trzy metry pod powierzchnią ziemi. W tę przepaść runęła ziemia wraz z nią fundament z kamiennymi schodami i kawał muru  z prawej strony bramy.

Od drogi Królewskiej śledzić było można dalszy przebieg okropnego wypadku. Co parę minut rozlegał się łoskot spadającego tynku lub urywającego się fundamentu i posadzki w kościele.

Wśród tłumu powstał płacz, który zwiększył się jeszcze, gdy nagle runęły wielkie drewniane drzwi, woda buchnęła z przepaści na wysokość portalu, pył zapełniał powietrze, a gdy opadł, ukazało się szeroką szczeliną wnętrze kościoła, mrok zapadł powiększając grozę. Nagle o godzinie 7.15 z ogromnym hukiem zapadł się cały portal, wśród ciemności zawaliły się dwa filary.

Straszny łoskot, kurz, buchająca woda i znikanie bez śladu tak wielkiej ilości muru, wywołały popłoch wśród widzów, podnieconych kursującymi przesadnymi pogłoskami.

Każdy myślał, że już nadeszła ostatnia chwila, że cały kościół się zapadnie. Chwila ta dała wyobrażenie o potędze natury, dała mały tylko obrazek walenia się murów podczas trzęsienia ziemi.

Po tym zajściu, już jakoby się uciszyło, łoskot coraz rzadziej się rozbiegał, raz po raz dźwięczały spadające szyby z kolorowych okien. Wojsko wydaliło publiczność i obsadziło wszelkie ulice  dojścia do kościoła. Zapadła noc; z daleka jedynie bielały dwa wielkie filary.

Dziś na razie nie zaszły dalsze zmiany. Rano widzieć było można istotę spustoszenia: cały portal znikł bez śladu. Widać całe wnętrze kościoła, okno kolorowe tak z prawej jak i z lewej strony, na pół urwane, po prawej stronie część szkła wisi w powietrzu, widać belkowanie, założone na filarach, jednym słowem obraz strasznego spustoszenia, nieco gruzów leży na posadzce reszta spoczywa w otchłani.

Wojsko się zmienia, nie wpuszczając nikogo w pobliże, raz po raz kręcą się fotografowie, robiąc zdjęcia.

Katastrofa wywołała w całym mieście zrozumiałe poruszenie. Kursują niedorzeczne pogłoski, przed którymi przestrzegamy. Obaw żadnych mieć nie potrzebują na razie mieszkańcy naszego miasta. Prawdą jest na razie tyle, że kościół jest zagrożony.

W przyczynę nie wdajemy się na razie. Podamy je na tle orzeczeń fachowców. Mają one jednak związek z zalaniem kopalni soli. Tylko tyle zaznaczyć już dziś chcemy, że cała katastrofa nie przyszłą nagle; rysujący się mur kościelny i inne oznaki wewnątrz kościoła mówiły o możliwości katastrofy.

Dla uzupełnienia dodać chcemy, że nasz piękny romański kościół stał dopiero kilka lat. Wyrósł on po prostu pod opieką obecnego naszego proboszcza. To też z żalem wobec katastrofy łączy się ogólne współczucie dla ks.  prałata Laubitza, który na razie znajduje się poza Inowrocławiem.

Apelujemy w końcu do naszego magistratu by celem uspokojenia wzburzonej ludności, zmusił zarząd Saliny Królewskiej do przedłożenia planu dróg kopalni. Słuszne jest to żądanie, gdyż niepewność położenia pogarsza i zwiększa niepokój”.

Jak się jednak okazało, nie miasto, ale kościół Najświętszej Marii Panny zaczął się zapadać. Ponieważ istnieją najrozmaitsze wersje o tych niezwykłych wypadkach, przeto cytujemy dosłownie tekst artykułu, który ukazał się dnia 11.04.1909r. w wychodzącym wówczas w języku polskim „Dzienniku Kujawskim” w Inowrocławiu pt. „Kościół Matki Boskiej się zapada”.

Artykuł, który ukazał się 11.04.1909 r. w Dzienniku Kujawskim w Inowrocławiu…

1909 r. KMB po zapadnięciu się ściany, pilnowany przez policję
1909 r. KMB po zapadnięciu się ściany
kościół Matki Boskiej