Koncesja turystyczna nr 3 z dnia 5.11.1999r. wydane przez Wojewodę Kujawsko - Pomorskiego

Sprintem przez inowrocławski sport

Po okresie hitlerowskiej okupacji chęć udziału w życiu sportowym, szczególnie u młodych ludzi, była ogromna. Rozwój sportu w czasie po wyzwoleniu miał charakter żywiołowy. Bardzo szybko i spontanicznie powstawały różne kluby sportowe. Większość z nich – w tym te najmocniejsze – tworzono u boku organizacji młodzieżowych: przy Związku Walki Młodych – „Cuiavię”, przy Organizacji Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego – „Goplanię”. Podstawowym problemem był brak bazy oraz sprzętu sportowego. Nieliczne obiekty, jak stadion, „Sokolnia” czy hala gimnastyczna w Gimnazjum im. Jana Kasprowicza, były bardzo zniszczone, dlatego ważną sprawą dla coraz większej rzeszy młodzieży garnącej się do sportu była modernizacja i budowa nowych obiektów sportowych zarówno miejskich, szkolnych, a także przyzakładowych. W roku 1948 Sejm PRL uchwalił ustawę dotyczącą spraw kultury fizycznej i sportu, co uporządkowało te problemy i dało impuls do powstania Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki. W nowej organizacji sportu w naszym kraju od 1949 roku funkcjonowało 9 pionów klubów sportowych: „Budowlani”, „Górnik”, „Gwardia”, „Kolejarz”, „Ogniwo”, „Spójnia”, „Stal”, „Unia” i „Włókniarz”. Najaktywniejsze kluby sportowe naszego miasta – „Cuiavia” i „Unia Mątwy”- należały do pionu „Unia”, a „Goplania” – do „Kolejarza”.
Najsilniejszym klubem sportowym Inowrocławia w PRL–u był KKS „Goplania”, który posiadał liczne sekcje, m. in.: piłkarską, bokserską, lekkoatletyczną, łyżwiarską, podnoszenia ciężarów, siatkówki, koszykówki, piłki ręcznej, tenisa stołowego i ziemnego, pływacką, kolarską i hokeja na lodzie. Największe sukcesy „Goplania” odnotowała w boksie, gdzie najlepszymi zawodnikami byli m.in.: Sylwester Zieliński, Włodzimierz Starybrat, Jan Walczak, Bernard i Józef Mrozowscy, Bogdan Jakubowski, Jerzy Szargan, Jerzy Filipiak, Henryk Laskowski, Grzegorz Wysocki, Zdzisław Wojdylak, Bogdan Ebert, Jan Chodorowski, Marian Musiał, Marek Bogun i Jacek Koczorowski. Również w innych dziedzinach sportu znaleźli się wybitni reprezentanci klubu: w ciężarach – Grzegorz Proch, Apolinary Klimczak; w tenisie ziemnym – Henryk Cerecki, Zenon Jaźwierski, Jan Kwiatkowski, Wojciech Kowalski, Beata Gumuła, Mikołaj Łuczak, Szymon Maćkowiak; w łyżwiarstwie figurowym – Genowefa Malczak i Piotr Jankowski (wielokrotni mistrzowie Polski w tańcach na lodzie) oraz Dorota Belchnerowska i Paweł Jankowski; w hokeju na lodzie – Jan Wudniak, Andrzej Krzemiński, Leon Zieliński; w pływaniu – Stanisław Sroczyński; w piłce ręcznej – Bolesław Kmieć, Zbigniew Borowicz, Henryk Filipiak, Włodzimierz Matuszak, Zbigniew Bąkowski, Kazimierz Kubski, Stanisław Owedyk, Czesław Matuszak, Władysław Owczarzak, Eugeniusz Grabowski, Jan Tomczak, Adam Kaczmarek, Tomasz Stefański. W piłce nożnej najlepszymi zawodnikami byli m.in.: Bogdan Wojciechowski, Bogdan Żuchowski, Włodzimierz Galant, Jerzy Pieczonka, Andrzej Brończyk, Jan Łukaszewski, Florian Aleksander, Jerzy Krzymiński, Piotr Radziński, Maciej Kamiński, Zbigniew Orczyk, Tadeusz Halama, Janusz Krzymiński, Wojciech Felczak, Piotr Prabucki oraz „klan” Milewskich – aż 4 braci: Zbigniew, Jerzy, Jan i Mirosław, było czołowymi piłkarzami klubu. W 1975 r. piłkarze „Goplanii” otarli się o II ligę, niestety w decydującym pojedynku ulegli na własnym boisku słabemu zespołowi z Dębna. Szczęście sprzyjało piłkarzom w 1978 r., kiedy po zwycięstwie 2:1 nad MRKS Gdańsk drużyna „Goplanii” awansowała wreszcie do II ligi.
Warto nadmienić znakomitą pracę klubu z młodzieżą. To tutaj wychowało się pod okiem trenerów Bernada Mrozowskiego i Jana Walczaka wielu medalistów Mistrzostw Polski Juniorów w boksie. Pod okiem znakomitego trenera Jerzego Gumuły doskonaliła swe umiejętności wspaniała ekipa tenisa ziemnego. W latach 1984 i 1985 juniorzy Goplani zostali drużynowymi mistrzami Polski. Skład drużyny tworzyli m.i. Beta Gumuła, Katarzyna Ciesielska, Aneta Kalińska, Jan Kowalski, Mikołaj Łuczak, Szymon Maćkowiak, Michał Waśniewski, Kamil Kaliński, Andrzej Polarczyk.
Dzięki aktywnym staraniom działaczy, a przede wszystkim prezesa Edmunda Grobelskiego, w 1969 r. zostaje wybudowany nowy stadion przy ul. Orłowskiej im. XXV-lecia PRL. Pisząc o „Goplanii”, trzeba wymienić zasłużonych działaczy, bez których klub nie mógłby funkcjonować. Do najbardziej aktywnych należeli: Bolesław Szubarga, Alfons Gumuła, Władysław Drogowski, Jan Zamecki, Franciszek Piątkowski, Roman Sobczak, Florian Sendecki, Tadeusz Laube, Witold Zygmaniak, Józef Jarosz, Edmund Grobelski, Marian Brzuszkiewicz, Henryk Cerecki, Zygmunt Lewandowski, Janusz Maćkowiak, Eligiusz Kruczkowski, Adam Owczarz, Edmund Łój, Andrzej Prabucki, Marek Popławski.
Drugim mocnym i wielosekcyjnym klubem była „Unia”- potem „Noteć Mątwy”, w której najprężniej działały następujące sekcje: tenisa stołowego, pływacka, koszykówki i lekkoatletyczna. Klub funkcjonujący przy Zakładach Sodowych (potem Chemicznych) systematycznie rozwijał swą bazę sportową: obok stadionu pobudowano halę sportową na 600 miejsc oraz basen kąpielowy z podgrzewaną wodą na wolnym powietrzu, jedyny taki w kraju i dlatego dość często trenowała tutaj kadra polskich pływaków. To przyciągało do uprawiania sportu liczne grono młodzieży z Mątew i Szymborza, ale nie tylko.
Bardzo prężną i aktywną była sekcja tenisa stołowego, w której czołowymi zawodnikami byli m.in.: Edmund Klaus – także znakomity trener, Henryk Górny, Edward Marcinkowski, Mirosława Tepper, Jan Szczutkowski, Andrzej Jesiołowski, Grzegorz Przybysz, Jerzy Zimny, Błażej Tepper, Anna Sprawka. Do wyróżniających się zawodników sekcji pływackiej należy zaliczyć: Małgorzatę Buczkowską, Małgorzatę Kieliszczyk, Marię i Jolantę Trawińskie, Zygmunta Lewandowskiego, Stanisława Sroczyńskiego i Jarosława Molendę. Sekcja koszykówki powstała w 1950 r. i cały czas należała do najlepszych w województwie. Najbardziej znanymi zawodnikami byli m.in.: Tomek Zgoda, Stanisław Szuman, Ryszard Twardowski, Marek Boryna, Eugeniusz Borowiak, Grzegorz Karólewski, Henryk Saja, Marian Fiutakiewicz, Wojciech Rosiński, Jerzy Nic, Tomasz Torgowski, Marek Filipiak, Tomek Maciejewski, Edward Ratajczak, Jan Stachorowski, Krzysztof Rachuj, Jacek Borowicz, Piotr Stężewski. Największe sukcesy odniosła jednak sekcja lekkoatletyczna – to tutaj wyrosły sławy polskiego sportu, takie jak: Zbigniew Kwiatkowski (800m, 1500m), olimpijczyk z Rzymu – Jerzy Kowalski (400m), akademicki mistrz świata w biegu na 800m (Moskwa 1958) – Tadeusz Kaźmierski, skoczkowie w dal – Jerzy Leśny i Jan Kobuszewski, olimpijczyk z Meksyku na 400 m – Edmund Borowski, Mieczysław Zwierzyński ( 400 m ), oszczepnicy – Kazimierz Kubski, Zenon Wróblewski i Jerzy Sudoł, płotkarze – Roman Spychalski i Leszek Konefał, Grzegorz Siewkowski (800 i 1500m), skok wzwyż – Paweł Piernik, Radek Wawrzyniak, Włodek Dąbrowski, długodystansowcy – Adam Sawicki, Józef Stężewski, młociarz – Roman Frąszczak, sprinterka – Ewa Gołaszewska, płotkarka i skok w dal – Wiesława Woźniak, rzut oszczepem i dyskiem – Halina Stępińska i wielu innych, ale przede wszystkich uczestnik trzech olimpiad: Rzym 1960, Tokio 1964, Meksyk 1968 – trójskoczek Jan Jaskólski.
Oddajmy głos najlepszemu sportowcowi Inowrocławia, trzykrotnemu olimpijczykowi, którego sportowa przygoda – jak sam mówi – rozpoczęła się na podwórku, panu Janowi Jaskólskiemu:
Gry i zabawy podwórkowe były moimi pierwszymi wyczynami sportowymi na „Kruku”, (dzielnicy Inowrocławia) przy Żupie Solnej (ul. Pakoska). Młodzież z tamtych lat (między 1945 a 1960 r.) nie miała komputera, telewizora, wymyślała różnego rodzaju gry i zabawy. Pamiętam latawce na niebie, które latały puszczone przez nas na polu PGR Kruśliwiec w towarzystwie kóz, które sami wypasaliśmy. My, młodzi chłopcy, graliśmy w palanta, kozła, biegaliśmy za kółkiem w niedalekim parku solankowym, chodziliśmy na korty tenisowe, gdzie podziwialiśmy grę braci Cereckich, Gumułów, Jaźwierskiego i wielu bardzo dobrych tenisistów z Inowrocławia. Były wymarsze na basen przy Solankach, do Dziarnowa na pobliskie glinianki. Wszystko to było po to, aby wolny czas spędzić aktywnie na powietrzu. Płynęły dni, miesiące i lata, wymyślaliśmy sobie różne konkurencje lekkoatletyczne i za podwórkiem na skrawku małej łąki budowaliśmy „obiekty sportowe”: rzutnie do kuli, dysku, młota, skocznie do skoku w dal i trójskoku oraz boisko do siatkówki. Kiedy odbywały się „zawody”, było gwarnie i wesoło. Moi starsi i młodsi koledzy do dzisiaj pamiętają te sportowe zmagania na łące. Graliśmy w szmaciankę, później już w prawdziwą „skórkową” piłkę nożną. Były mecze „ulica na ulicę”, trzy kornery to była „jedenastka”. Poobijani, pokopani, ale weseli wracaliśmy do domu, często po meczu były dyskusje, kłótnie i uwagi. Nadszedł czas lat 50-tych, na terenie Inowrocławia było sporo organizacji i klubów sportowych, jak sięgam pamięcią, była od zawsze „Cuiavia”, „Goplania”, „Szturmowiec”, „Górnik”, „Zryw” Międzyszkolny Klub Sportowy, „Noteć Mątwy” / dawniej „Unia” /. Każdy z nas garnął się do kultury fizycznej. W szkołach byli wybitni profesorowie wychowania fizycznego, tacy jak: prof. Józef Bączkowski („Majster”), Henryk Łoziński, Jan Szurmiej, Andrzej Powązka, Zenon Jaźwierski i inni. W „Noteci Mątwy” był człowiek, który przy Zakładach Chemicznych stworzył silną sekcję lekkiej atletyki – Pan Zbigniew Kwiatkowski, były mistrz w biegach na 1500 i 3000m, który był moim trenerem. Dużo biegaliśmy w terenie, braliśmy udział w zawodach na pożyczonym sprzęcie. Pamiętam – startowałem w kolcach Franciszka Nadolskiego, pierwszego trenera wielu sportowców. Były o wiele na mnie za duże, ale nakładłem waty w czubki i od biedy się biegało i skakało. Swoje pierwsze „kółko olimpijskie” zdobyłem w Złotnikach Kujawskich, właśnie na tych pożyczonych kolcach. W tamtym czasie silne sekcje sportowe były w szkołach – w Technikum Chemicznym w Mątwach, w Technikum Mechanicznym na ul. Dworcowej, a zwłaszcza w I LO im. J. Kasprowicza, gdzie pracował pasjonat sportowy pan prof. Józef Bączkowski – doskonały fachowiec i wychowawca młodzieży.
W 1956 r. wstąpiłem do Klubu „Unia Mątwy” przy Zakładach Chemicznych, gdzie można było uprawiać sport w doskonałych warunkach (jak na tamte czasy). Rozwijały się sekcje tenisa stołowego, piłki nożnej, pływania, była hala sportowa, gdzie grali koszykarze, był stadion z bieżnią i boiskiem do piłki nożnej. Nasza sekcja w tamtym czasie była bardzo silna, miała w swoim składzie na przestrzeni dekady wiele znaczących postaci, które wpisały się w historię sportu naszego miasta i województwa. W tym czasie wyrosły gwiazdy polskiej lekkiej atletyki, zawodnicy, którzy byli reprezentantami Polski – Tadeusz Kaźmierski (800 i 400m), Paweł Piernik (skok wzwyż), Jerzy Kowalski (400m), Jerzy Leśny, który jako pierwszy w Inowrocławiu skoczył w dal ponad 7 metrów, Edward Borowski (400m), Jan Kobuszewski (skok w dal) i moja skromna osoba. Proszę pamiętać, że w Inowrocławiu wyrosło i trenowało 12 olimpijczyków w różnych dyscyplinach sportu, a np. Włocławek miał tylko 2 takie osoby.
Na olimpiadzie w Rzymie w 1960 r. startowało czterech zawodników wywodzących się ze sportowych środowisk miasta Inowrocławia:
1. mjr Kazimierz Mazur – pięciobój nowoczesny startujący w „Legii” Warszawa,
2.Ryszard Olszewski – koszykówka „Twarde Pierniki” z Torunia,
3.Jerzy Kowalski – 400m „Zawisza” Bydgoszcz,
4.Jan Jaskólski – trójskok „Zawisza” Bydgoszcz.
Proszę pamiętać, że rozwijałem się w czasie, kiedy sport na całym świecie był tylko amatorski, nie otrzymywano za start lub zwycięstwo żadnych pieniędzy, był to sport romantyczny, czysty, bez farmakologii. Zaszczytem dla mnie jest do dnia dzisiejszego to, że startowałem z wielkimi, wybitnymi zawodnikami tamtego czasu, członkami reprezentacji Polski, takimi jak: Teresa Ciepły, Elżbieta Krzesińska, Barbara Janiszewska, Jarosława Bieda, Irena Szewińska /Kirszenstein/, Maria Piątkowska, Ewa Kłobukowska, Teresa Sukniewicz, Zdzisław Krzyszkowiak, Kazimierz Zimny, Edward Piątkowski, Tadeusz Rut, Ryszard Malcherczyk, Józef Szmidt, Olgierd Ciepły czy Władysław Komar. Wymienione przeze mnie nazwiska to zawodnicy ze słynnego „Wunderteamu”, którego twórcą był trener Jan Mulak.Tak nazwali nas nasi przeciwnicy sportowi na całym świecie. Nie na próżno ekipa Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy w 1958 roku rozegrała mecz lekkoatletyczny z reprezentacją Polski. Było to na stadionie X – lecia w Warszawie, na trybunach zasiadło 100 tys. widzów. Tak wówczas była popularna nasza lekkoatletyka. Każdy z nas startujących uważał za wielki honor założyć w meczu międzypaństwowym koszulkę z białym orłem na piersi i ze wzruszeniem wysłuchać „Mazurka Dąbrowskiego”. Wiem, że czasy te już nie powrócą. Sport obecny to tylko nazwa, a reszta to komercja i pieniądz. Człowiek zaś – marny w maszynie trybik. Doping, który skaził sport, wszedł na stałe do biznesu. Tak to już będzie i nie wierzę, aby to się zmieniło. Pisząc te moje wspomnienia, mam satysfakcję i zaszczyt, że żyłem w tamtych latach, kiedy sport był czysty i nieskażony!

                inowrocławianin z dzielnicy „Kruk”. Jan Jaskólski

Do najbardziej aktywnych działaczy „Noteci” należy zaliczyć: Edmunda Bujaka, Zygmunta Milera, Jerzego Krygiera, Edmunda i Tadeusza Nica, Zygfryda Świątka, Edmunda Klausa, Jerzego Pica, Wiesława Buczkowskiego, Edwarda Marcinkowskiego, Henryka Górnego, Zenona Łuczaka, Bogdana Wojtysiaka, Stefana Grzelaka, Stanisława Filipiaka, Józefa Wiśniewskiego, Jana Szczutowskiego, Ryszarda Wiechę i Kazimierza Skowrona,
Bogatą tradycję miał też KS „Cuiavia” – klub, który swą działalność rozpoczął w 1922 roku. Po wyzwoleniu naszego miasta spod hitlerowskiej okupacji przy Związku Walki Młodych reaktywowano działalność „Cuiavii”. Szczególnie miejsce w klubie zawsze zajmowała piłka nożna i właśnie w tej dyscyplinie klub odnosił największe sukcesy. Przez wiele lat zespół piłkarski należał do czołowych drużyn w naszym województwie. Do Inowrocławia na mecze z „Cuiavią” zjeżdżały najlepsze zespoły w kraju. „Cuiavia” pokonała m.in. „Crakowię” Kraków 3:2, „Wisłę” Kraków 1:0, uległa „Ruchowi” Chorzów 1:3. Do najlepszych zawodników tego okresu należy zaliczyć: Stanisława Rogowskiego, Mariana Krzymińskiego, Józefa Niewiadomskiego, Aleksandra Stempińskiego, Jana Wudniaka, Zbigniewa Bakalarskiego, Sławomira Spychalskiego, Stefana Różewskiego, Czesława Stefańskiego, Kazimierza Biernackiego, Jana Adamiaka, Tomka i Stanisława Zgodę, Zygmunta Lewandowskiego, Stefana Ziółkowskiego, Leszka Mocha, Kazimierza Roszaka, Zbigniewa Borowicza, Henryka Tańskiego, Zbigniewa i Wojciecha Leguminę, Czesława Matuszaka, Jerzego Kinowskiego, Marciniaka, Zbigniewa Majchrowskiego, Włodzimierza Koprowskiego i wielu innych.
Wiele meczy inowrocławskiej drużyny na stałe w swej pamięci zapisali jej zagorzali kibice. Występy „Cuiavii” gromadziły nawet 5000 ludzi i były to ważne wydarzenia sportowe w mieście i powiecie. Znanym sportowcem i działaczem „Cuiavii” był Franciszek Nadolski, który już w maju 1945 roku na gruzach zniszczonej całkowicie Warszawy został pierwszym przełajowym mistrzem Polski. W późniejszym okresie to właśnie Franek Nadolski był nie tylko cenionym gospodarzem stadionu, ale także wychowawcą wielu dobrych sportowców. Dziś już rzadko kto pamięta, że klub posiadał sekcję żużlową – zawody gromadziły komplet 12 tys. kibiców. Asem sekcji żużlowej „Cuiavii” był Zbigniew Chałupczak. Prężnie działającą sekcją po wojnie była drużyna tenisa stołowego, a do najlepszych jej zawodników należeli: Stefan Nowak, Jan Więckowski, Witold Górny. Sukcesy odnosili członkowie sekcji tenisa ziemnego: Henryk i Władysław Cereccy, Jerzy Gumuła, Zenon Jaźwierski. Na początku lat 50. cała sekcja przeszła jednak do „Goplanii” ze względu na lepsze warunki, a przede wszystkim na posiadanie własnych kortów tenisowych. Do najaktywniejszych działaczy „Cuiavii” należeli: Władysław Rogowski, Aleksander Stempiński, Józef Niewiadomski, Franciszek Nadolski, Mieczysław Bubacz, Franciszek Cięgotura, Feliks Kunkel, Stanisław Szczuraszek, Władysław Szelągowski, Stefan Lauter, Leon Podkowiński, Ignacy Kinowski, Marian Drzewiecki, Bernard Łuczak, Włodzimierz Wojtkowiak, Adam Lewandowski, Bogdan Grol, Czesław Marczak, Waldemar Stefański, Edward Szumlański, Czesław Niewiadomski, Eugeniusz Domagała i Stefan Wiśniewski.
Będąc w przeszłości zawodnikiem „Cuiavii”, a jednocześnie obserwując dzisiejszą komercjalizację sportu, z uśmiechem wspominam piłkarską przygodę w tym klubie. Było to 1 maja 1964 roku, dokładnie w Święto Pracy. Drużyna trampkarzy „Cuiavii”, której byłem zawodnikiem, miała rozegrać decydujący mecz o mistrzostwo mikroregionu, niestety po tylu latach nie pamiętam przeciwnika ani boiska, na którym miał odbyć się mecz. Na stadion nie dojechał autobus, który miał nas zawieźć na mecz, dlatego trener Szelągowski za całą dietę – a było to 2 zł na zawodnika (2 oranżady) – załatwił odkryty samochód ciężarowy ozdobiony jeszcze na 1 Maja brzózkami. Jechaliśmy mocno spóźnieni, dlatego przebieraliśmy się na platformie samochodu. Sędzia już prawie gwizdał walkower, dlatego parę minut grałem na boso, bo z samochodu wyskakiwaliśmy prosto na boisko. Po wygranym meczu trener powiedział nam: „Chłopaki, teraz parę kilometrów na pieszo przez pola, to będzie dobry trening przed meczem z „Zawiszą” o mistrzostwo województwa”. Na stacji PKP w Gniewkowie wszyscy rozeszli się po pociągu łącznie z trenerem, bo niestety nie było „forsy” na powrót i te 20 minut jazdy do Ina trzeba było przebyć na gapę. Wspominam to z sentymentem, ale i z łezką w oku, bo była to ciekawa przygoda, ale był to jeszcze wspaniały i prawdziwy sport. Czy to dziś byłoby jeszcze możliwe? Wątpię…
Opisując najbardziej zasłużone trzy inowrocławskie kluby, opierałem się również na wiedzy praktycznej, tak się bowiem złożyło, że miałem możliwość i przyjemność czynnie uczestniczyć w ich sportowym życiu. Otóż w latach 1963-65 byłem piłkarzem drużyny trampkarzy i juniorów „ Cuiavii”, w latach 1965-68 biegałem w fajnej grupie zawodników LA w „Noteci” oraz w roku 1978 jako działacz pomagałem piłkarzom „ Goplanii ” awansować do II ligi.
Ważnym ogniwem na sportowej mapie miasta był Międzyszkolny Klub Sportowy, który przez lata był kuźnią młodych talentów zasilających później kluby sportowe. Szczególnie wyróżniał się Gimnazjalny Klub Sportowy „Kasprowicz”, którego opiekunem został znakomity nauczyciel wychowania fizycznego Józef Bączkowski. „Majster”, bo tak nazywano profesora ze względu na jego profesjonalizm, wkrótce dał się poznać jako doskonały wychowawca i organizator życia sportowego w całym mieście. Największym sukcesem profesora Bączkowskiego była znakomita drużyna koszykarzy – Ryszard Olszewski, Włodzimierz Gałęzewski, Andrzej Wnuk, Jerzy Grecki, Janusz Sarbinowski, Henryk Popielewski, Roman Sobczak, Zdzisław Kuczma, Leszek Starybrat, Wiesław Buczkowski, Henryk Pracki, T Ogórkiewicz, Jan Wojciechowski, Zenon Jaźwierski, Włodzimierz Kubski i inni. Wielu z nich później z powodzeniem broniło barw I – ligowego AZS Toruń. Także w następnych latach koszykarze „Kaspra” odnosili sukcesy, zdobywając w 1967 ponownie po 18 latach roku mistrzostwo Polski Szkolnego Związku Sportowego. Drużyna SKS „Kasprowicz” występowała wówczas w składzie; Radek Wawrzyniak, Michał Michalec, Leszek Zdrojewski, Marek Nadzieja, Piotr Lewandowski, Lech Kozłowski, Aleksander Grzelak, Przemysław Łuczak, Jacek Koteras i Andrzej Borowiak.
Znakomite wyniki osiągał SKS „Mechamik”, działający przy Technikum Mechaniczno Elektrycznym. Nauczycielem wf i jednocześnie trenerem był mgr Andrzej Powązka cieszący się ogromnym autorytetem wśród młodzieży. Najlepsze wyniki osiągały drużyny piłki ręcznej i koszykówki. Piłkarze ręczni w 1961 roku zdobyli brązowy medal a koszykarze w 1963 roku, srebrny medal mistrzostw Polski Juniorów. Najlepszymi zawodnikami „mechanika” byli; Zbigniew Borowicz, Czesław i Włodzimierz Matuszakowie, Zbigniew Bąkowski, Zbigniew Czajkowski, Stanisław Owedyk, Kazimierz Kubski, Henryk i Stanisław Filipiakowie, Henryk Prętki, Zbigniew Apolinarski Jan Zamecki, Michał Mocek, Henryk Szczęsny, Jan Tomczak, Henryk Saja, Jan Kroczyk, Jacek Borowicz, Mirosław Pochocki, Waldek Buszkiewicz, darek Matysiak, Zbigniew Dopierała i inni.

Ten bardzo skrótowy – rzec by można „sprinterski” – opis sportowego życia w PRL-u ma pokazać, jak ważną rolę wychowawczą i społeczną odegrał sport w tamtym okresie, szczególnie w życiu młodego pokolenia. Pokazuje, że dostęp do wyczynowego sportu mieli wszyscy bez względu na zamożność rodziny i miejsce zamieszkania. Pokazuje też siłę klubów wielosekcyjnych, takich jak „Goplania”, „Noteć” czy „Cuiavia”, bazujących przede wszystkim na swoich wychowankach, co dziś w dobie komercji jest niestety tylko marzeniem. Chciałem też pokazać, jak ogromnie dużo w okresie Polski Ludowej zrobiono dla wzbogacenia i rozbudowy bazy sportowej. Pobudowano nowy stadion przy ul. Orłowskiej, halę oraz basen z podgrzewaną wodą przy KS „Noteć”, krytą pływalnię „Delfin”, sale gimnastyczne przy I i II LO, dziesiątki szkolnych boisk, sal sportowych i ogródków jordanowskich. Wszystko to spowodowało powszechny dostęp do bazy sportowej dzieci i młodzieży, która bardzo chętnie garnęła się do uprawiania sportu w szkole i klubach sportowych. Dzięki temu nasze miasto dochowało się wielu olimpijczyków, do których należą m.in.: Jan Jaskólski, Jerzy Kowalski, Edmund Borowski – lekkoatleci; Ryszard Olszewski, Wojciech Rosiński – koszykarze; Wojciech Kowalski – tenis ziemny; Kazimierz Mazur – pięciobój nowoczesny; Piotr Banaszak – ciężary.
Niestety w tym sprinterskim opisie inowrocławskiego sportu nie sposób wymienić wszystkie kluby, ich sekcje, oddanych działaczy i setki znakomitych sportowców.

Bronisław Majewski

.

.

zawodnicy sekcji LA KS Noteć 1966 r.

.

.

1982 r. Mistrzostwa Polski Sztafeta 4×400 m
drużyna koszykarzy „Noteć i Mątwy”
27.09.2010
Ekipa
Znakomici zawodnicy sekcji tenisa ziemnego KS Goplania DMP 1979 r. od góry z lewej: Mikołaj Łuczak, Wojciech Kowalski, Krzysztof Wiśniewski, Piotr Wesołowski, Joanna Misztal i Beata Gumuła

drużyna piłkarska KKS Goplania
drużyna piłki nożnej Klubu Sportowego Cuiavia
1978 r. KKS Goplania Inowrocław – drużyna piłkarska po awansie do II ligi
K
KKS Goplania – drużyna piłki ręcznej
Majster prof. Józef Bączkowski – znakomity wychowawca młodzieży w I Lo. Jana Kasprowicza
drużyna tenisa stołowego KS Noteć Mątwy
Zespół Mechanika 12-16.06.1966 r. Zielona Góra
biegacze na inowrocławskim stadionie – na pierwszym planie Franciszek Nadolski – wychowawca wielu inowrocławskich sportowców